Podobno jestem „młodą mamusią”, tak słyszałam.
Ciężka sprawa, może jestem młoda, ale nie oszukujmy się, rodzenie dziecka w
wieku 23 lat to taka troszkę norma, prawda? Kiedyś kobiety rodziły mając lat 13
i wszystko było ok (czasem nadal rodzą w tym wieku, ale już nie jest to ok, teraz
nazywamy to patologią), a dzisiaj urodź kobieto w okolicach dwudziestki (a broń
boże przed 20 rokiem życia!) to zaraz zacznie się lawina komentarzy niekoniecznie
na temat, rzadko kiedy od osób, które wypowiedzieć się powinny. W każdym razie nawet nie jestem pewna czy określenie to odnosi się do osoby młodej, czy do tej
z pierwszym dzieckiem… TRUDNO. Może ktoś kompetentny mnie oświeci.
Wróćmy do tematu. Bycie młodą matką jest… No cóż,
nie powiem, że jest łatwe, bo nie jest, a ludzie dookoła nic nie ułatwiają.
Patrzą się na nas często z pobłażaniem, uśmiech i wzrok z serii „dziecko, co ty
wiesz o życiu!”. Najgorsi są chyba Nieproszeni Doradcy, czyli wszyscy, którzy za
swój życiowy cel obrali sobie wtrącanie się i dawanie rad na siłę. Nie ważne, że
nie trzeba, ty robisz to źle, ja wiem lepiej, ja pomogę! Następni w kolejce są
Niedowiarki patrzące na każdy nasz krok podejrzliwym wzrokiem: „Nie wierzę, że
daje sobie radę, pewnie nie wie co się z takim dzieckiem robi, młoda jest,
jeszcze dziecku krzywdę zrobi…” itd. Mamy też Plotkarzy, wszyscy wiemy czym oni
się trudnią, a ja osobiście takich ludzi uwielbiam, fascynuje mnie to
zainteresowanie cudzym życiem. Są też ludzie bez dzieci, którzy uważają, że
zajmowanie się takim mini Potworem to pestka i w ogóle jakim prawem kobieto
mówisz, że jesteś zmęczona? CZYM ZMĘCZONA? ZAJMOWANIEM SIĘ DZIECKIEM 24/7, NO
NIE BĄDŹ ŚMIESZNA!!!
Poruszając ten temat postanowiłam stworzyć krótka
listę zalet bycia młoda matką oparta na własnych doświadczeniach, a jakże. Zadanie proste i przyjemne.
- Wiek. Banalne, a jednak. Kiedy stuknie mi
trzydziestka, mój Cukierek będzie miał już 7 lat. Zero pieluch, smoczków,
grzechotek, ślinienia się itd. Prawie jak wygrać w totka.
- Jeśli jest to twoje pierwsze dziecko, prawdopodobnie
zajmiesz się nim lepiej niż każdym kolejnym. Nie dlatego, że przy pierwszym
jeszcze ci się chce starać, a drugie i trzecie masz gdzieś, a dlatego, że
jeszcze nie do końca wiesz jak takiego małego potwora obsłużyć, więc
obserwujesz i reagujesz na każde pierdnięcie. W każdym razie ja tak miałam.
- Lepiej reagujesz na zmęczenie/szybciej się
przyzwyczajasz do nowego stylu życia. Ja właściwie mogłabym całe życie przespać
i nadal uznałabym je za idealne, ale wiemy, że to nie możliwe. Aktualnie marzę
o 8 godzinach nieprzerwanego snu, worki pod oczami pozyskałam już na stałe
dzięki codziennej pobudce między 5 a 6 rano. I owszem, jestem zmęczona,
wieczorami bywam padnięta, ale funkcjonuję normalnie i nie potrzebuję 15 kaw
żeby podnieść się z łóżka.
- Posiadasz większe możliwości ruchowe. Z tego
wynikają dwa poważne plusy. Po pierwsze łatwiej jest wrócić do formy i ciała sprzed
ciąży. Po drugie dzieci które odkryją nową super moc – przemieszczanie się na
własnych nogach- będą z niej korzystać przy każdej możliwej okazji, biegać, wspinać się, uciekać. Biada
tym, którzy nie nadążą.
Czy wiek to odpowiednie kryterium, żeby uznać kogoś
za nieodpowiedzialnego lub z góry założyć, że jest skazany na porażkę?
Zdecydowanie nie. Owszem, może mam niewielki staż w tym biznesie i nadal się
uczę, ale nie pozwolę żeby ktokolwiek pchał się na siłę w moje życie.