piątek, 3 marca 2017

Jak miało być?

Dzisiejszy wpis będzie mocno refleksyjny i może nie będzie w nim nic odkrywczego, głębokiego czy skomplikowanego, ale jest dla mnie ważny z kilku powodów. Po pierwsze, wszystko dzieje się zbyt szybko – zaczyna się nowy etap w moim życiu i próbuję się do niego przygotować, po drugie, niedawno miałam urodziny, za mną niemal ćwierć wieku, a to skłania do przemyśleń.

Są takie dni, kiedy mam dość. Kiedy przerasta mnie nawet to ambitne zadanie, jakim jest przyciszenie telewizora. Wtedy patrzę, ale nie widzę, słucham, ale nie słyszę. Siedzę, staram się na chwilę zatrzymać, ale udaje się to tylko fizycznie. W mojej głowie nadal odbywa się jeden wielki bieg, gonitwa myśli, jedna za drugą, czasem tak ulotne, że wielu z nich do końca nie jestem w stanie uchwycić. Właśnie wtedy przypominam sobie, że nie tak miało być.
Nie tak, ale w takim razie jak? Jak miało być?

I tu właśnie mogła bym zrobić elaborat, całą powieść napisać na temat jak miało być. Tylko po co? Po co marnować czas na coś, czego nie ma i nie będzie? Bez sensu, prawda? Dlatego to, jak miało być zamknę w jednym słowie: wolniej. Miało być wolniej. Tymczasem całe moje (i założę się, że nie tylko moje) życie jest totalnym maratonem bez przystanków. Tylko do czego tak pędzę, do czego tak się śpieszę? Co mi to da, że zrobię coś szybciej, wcześniej. Czy w ogóle czas da się zaoszczędzić? W końcu on i tak minie. Gdzieś w odmętach Internetów widziałam ostatnio dość smutny, ale bardzo prawdziwe zdanie, którego dokładnie nie zacytuję, bo nie pamiętam, ale sens miało następujący: na końcu i tak czeka nas wszystkich to samo. Jaki więc sens, żeby się do tego spieszyć?


Nie robiłam postanowień noworocznych, bo i tak nigdy nie mam wystarczająco dużo silnej woli, żeby ich dotrzymać, a zawsze dotyczą pozbycia się „mojego grubego zadka”, „mojego grubego brzucha” lub „mojego ulubionego nałogu”, także nic nowego. Zrobię za to lekko spóźnione postanowienie urodzinowe, taka rada na najbliższy rok: robić jak najwięcej przystanków, jak najmniej się spieszyć, zwolnić i podziwiać życie. Umiejętność celebrowania chwili, to to, co przydałoby mi się najbardziej, oraz to, czego każdemu życzę z całego mojego kamiennego serduszka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz